Mistrzostwa Europy

Długo wyczekiwane przez mnie Mistrzostwa Europy Taijiquan i Neijiaquan (11-13.05.2018) oraz Mistrzostwa Europy Wushu (16-20.05.2018) w Moskwie już za mną. Intensywne przygotowania przyniosły efekty!

Nasza reprezentacja na Mistrzostwa Europy Taijiquan! 🙂

W tym roku, tak jak i dwa lata temu, Mistrzostwa Europy podzielone były na dwa osobne wydarzenia – ME Taijiquan i Neijiaquan – tu Polacy startowali w konkurencjach Taiji – oraz na ME Wushu, poświęconym już wszystkim głównym stylom współczesnego Wushu. Na drugiej imprezie natomiast, Polacy startowali w konkurencjach form układanych (Taolu) z grupy Changquan, oraz oczywiście w Taiji, a także w walkach full contact (Sanda). Reprezentacja Polski wywalczyła medale na obu tych wydarzeniach, w konkurencjach Taijiquan oraz w walkach.

Patrząc z perspektywy zawodnika Taiji, na pierwszych zawodach, które dotyczyły głównie właśnie tego stylu, konkurencja była naprawdę duża – przyszło nam walczyć między innymi z reprezentantmi Rosji, Hiszpanii, Czech, Gruzji, Szwajcarii, Armeni, Kurgistanu, Chorwacji i Norwegii. Natomiast mistrzostwach Europy Wushu w mojej konkurencji zawodniczki niestety nie dopisały, ale z drugiej strony i stres był przez to dużo mniejszy, co zaskutkowało dość wysokimi notami końcowymi. Za formę ręczną Taijiquan uzyskałam 9.21 na 10 możliwych punktów! To mój najwyższy wynik (jak do tej pory) na mistrzostwach międzynarodowych.

 

Podumowując, było to bardzo ciekawe doświadczenie. Oczywiście najbardziej cieszą starty w mocno obsadzonych konkurencjach, gdzie ma się okazję powalczyć z innymi zawodnikami o dobry wynik i miejsce, czego miałam szansę spróbować na Mistrzostwach Europy Taijiquan. Ogólny bilans medalowy jest z całą pewnością na plus: dwa złote medale na ME Taijiquan i kolejne dwa na ME Wushu. Jest się więc z czego cieszyć!

Dla porównania, rok temu, na Mistrzostwach Europy w Gruzji, miałam okazję stanąć na najwyższym stopniu podium i usłyszeć hymn Polski jeden raz – i po raz pierwszy w mojej karierze. Było to niesamowite przeżycie. Tym razem zdarzyło się to cztery razy! Wszystko to dzięki intensywnym szkoleniom, prowadzonym w moim Klubie (UKS WSWS), oraz – dzięki zaangażowaniu Polskiego Związku Wushu – w czasie konsultacji Kadry Taijiquan. Cały proces szkolenia i wszystkie treningi prowadzone były przez trenera Michała Ignatowicza, który zajmował się nami również podczas startów w Moskwie. Bez jego pracy oraz wsparcia kolegów i koleżanek z Klubu, trudno byłoby o podobne sukcesy, dlatego w tym miejscu wszystkim tym osobom serdecznie dziękuję. Podziękowania za wsparcie należą się również Gminie Miasto Rzeszów i Zastępcy Prezydenta Miasta Rzeszowa, dzięki którym miałam możliwość wyjechać na Mistrzostwa Europy.

Muszę również dodać, że każde zawody są inne, i każde mają swój niepowtarzalny klimat. W tym roku w Moskwie panowała naprawdę dobra, pozytywna atmosfera. Pomimo oczywistej i zaciekłej czasem rywalizacji zawodnicy wspierali się nawzajem, co naprawdę motywowało i co w konsekwencji zachęca również do uczestnictwa w kolejnych edycjach zawodów. Nawet w przypadku problemów ze sprzętem – które w tym roku miały niekiedy miejsce tuż przed startami – obserwujący konkurencje spieszyli z pomocą tym, którzy właśnie mieli wchodzić na dywan, dzieląc się niekiedy swoją bronią, a nawet pożyczając buty (!), aby zawodnik mógł wystąpić bez opóźnień.

Zawody w Moskwie już za mną, jednak już za dwa tygodnie wystartuję znowu – tym razem będą to Mistrzostwa Polski Wushu, które odbędą się w Warszawie (15-17 czerwca). Najbliższą imprezą międzynarodową do której niebawem zaczniemy przygotowania będą natomiast Mistrzostwa Świata Taijiquan, które rozegrane zostaną w Burgas (Bułgaria), już pod koniec września tego roku. Trzymajcie kciuki, bo Mistrzostwa Świata to zdecydowanie wyższa poprzeczka – ale i kolejna szansa na wygraną.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *